A Perfect Circle ogłosiło kilka godzin temu na stronie plan nowej trasy letniej i bynajmniej nie są to okazjonalne występy. Taka trasa może wydawać się to dość dziwna, patrząc przez pryzmat nadchodzącej płyty Tool i wcześniejszych zapowiedzi muzyków o jej finalnym etapie.
Zacznijmy od jednej z pierwszych informacji (lipiec 2009) na temat Albumu #5. Wyszła ona od Adama, który na imprezie charytatywnej został zapytany o nowy krążek. Etap na którym znajdował się wtedy materiał określił mianem "końcowego", co było dość dużym zaskoczeniem z racji braku wcześniejszych komentarzy na ten temat. Informacja została później zanegowana przez Dannyego Careya, gdy ten w jednym z wywiadów mówił dopiero o "możliwości" pierwszych prób z całym zespołem. Kilka tygodni później Maynard pojechał w debiutancką trasę z Pusciferem, po której zakończeniu, Panowie znowu mieli się spotkać i miało do tego dojść w "nowym miejscu prób". Tak się faktycznie stało, jednak cięzko mówić tutaj o pełnym sukcesie, gdyż Maynard tak komentował cały proces:
"Nie mogę usiedzieć spokojnie, więc kiedy ci kolesie zaczynają się wahać i wykazywać niezdecydowanie, wszystko zaczyna zajmować tak wiele czasu. Całą sytuacje mogę przyrównać do węża zjadającego swój własny ogon. Jestem w ciągłych rozjazdach. Wyjeżdżam by coś robić i zostaję obwiniany o absencję przy kreowaniu nowego Toola. Prawda jest taka, że nic nie zmieniło się od momentu, w którym ostatni raz wyjechałem. Zaczynam się więc nudzić i znowu wyjeżdżam. Zdaje się to cyklem bez końca."
Pierwszą oficjalną informacją potwierdzającą trwający proces twórczy zespołu, był wpis Blaira na Toolshedzie w marcu zeszłego roku. Wg niego do współpracy z zespołem znowu został zaproszony odpowiedzialny za brzmienie 10000 days Joe Barresi. W kolejnym newsleterze Blair zdradził, iż zespół (bez Maynarda), spotyka się trzy razy w tygodniu, a prace nad albumem się intensyfikują.
Przez kolejne miesiące żadne wieści na temat wyczekiwanego krążka nie wychodziły na światło dzienne, aż do lipcowego wywiadu z Adamem w którym to zdradził kilka sekretów z prób zespołu:
Piszemy i piszemy. Idzie to trochę wolno, może dlatego że próbujemy ciągle czegoś nowego, trzech z nas. Maynard jest zajęty swoim winem i drugim zespołem i tak własnie to wygląda. Piszemy coś i wtedy on przyjeżdża dokładając swoje "pięć groszy". Wygląda to tak jak wygląda, ale podoba mi się to, to naprawdę działa.
Nie jestem w stanie powiedzieć jaki kierunek obralismy albo czegos w tym stylu, przynajmniej nie w tym momencie. Wygląda to podobnie za każdym razem, piszemy coś dla siebie i jeśli jesteśmy z tego naprawdę zadowoleni, mowimy "Ok, wchodzimy do studio". Naprawdę lubię tworzyć z tymi ludźmi, bo nie obchodzi nas przy tym co tak naprawdę zaskoczyło na ostatnim albumie, co się sprzedaje, albo jak powinien brzmieć singiel. Po prostu komponujemy, nie zważając na przeczucia.
W styczniu tego roku Danny udzielił wywiadu dla Beat Magazine (tłumaczenie wkrótce na stronie), w którym znalazł miejsce dla nowego albumu.
Mamy kilka świetnych pomysłów, ale wszystko jest jeszcze w powijakach. Ciągle jesteśmy na etapie prób i wyodrębniania pomysłów. Dotychczas nie było wiele pisania i aranżacji; to bardziej przypomina rozwijanie, odkrywanie nowych horyzontów. Na pewno mamy 3-4 świetne motywy którymi się doskonale bawimy (…) Najgorzej idzie z pierwszymi dwoma, trzema utworami. Potrafimy utknąć i pracować nad jedną kompozycją dwa miesiące. Mam nadzieję, że album wkrótce ujrzy światło dzienne… zdecydowanie przed końcem 2011 roku.
Ostatni kwartał 2011 roku pojawił się jeszcze raz, gdy pod koniec stycznia do radia JJJ został zaproszony Danny z Justinem. Podczas rozmowy obaj panowie żartowali sobie, że z racji długiego procesu tworzenia, nadchodząca płyta powinna nazywać się "50 000 days". Tak naprawdę, tytuł albumu jeszcze nie powstał bo muzycy czekają z tym aż do ostatniej chwili, czyli etapu masteringu; wtedy też pojawiają się tytuły poszczególnych utworów.
Ostatnią informacją na temat Albumu #5 jest lutowy newsletter na Toolarmy, w którym to Blair wspomniał o licznych propozycjach koncertowych, jakie napłynęły od organizatorów. Jednakże zespół jednogłośnie postanowił skupić swoją energię na ukończeniu płyty.
Czekamy zatem, czekamy…