Zamiast zrobić sobie dłuższą przerwę po długiej trasie promującej Aenime, muzycy Tool wrócili do studia, by zorientować się po krótkim czasie, że zaczynają wspólnie działać sobie na nerwy. W tym samym czasie zostali wciągnięci, w szereg przepełnionych frustracją bitew sądowych z byłym menadżerem zespołu. Towarzyszący całemu okresowi stres, był zbyt wielki i wywoływał panującą miesiącami dysharmonię. Maynard postanowił odłożyć swój udział w pracach nad nowa płytą na rzecz nowego pobocznego projektu o nazwie A Perfect Circle. Powrócił jednak do Tool, by stworzyć wokale i napisać teksty, w których niejednokrotnie odbija się widmo zaistniałej sytuacji
“Bez winy, nie ma kogo obwiniać, lecz nie znaczy to, że nie pragnę by
wskazać palcem, kogoś obwinić, widzieć świątynię wywróconą.”
Lateralus powinien więc okazać się fiaskiem, ale nie jest. Wewnętrzne ciśnienie, nie tylko nie osłabiło kompozycji na płycie, ale wręcz dodało im siły. Nastrojowy, progresywny i plastyczny. Lateralus jest jak żywa paleta kolorów i emocji; inspirująca przesterowanymi gitarami, wykręconymi rytmami, egzotycznymi plemiennymi bitami i zawsze obecnym poczuciem niepokoju, który czyni muzykę ciężką, nawet gdy pozbawiona jest metalowych konstrukcji. I nawet jeśli część albumu sprawia wrażenie niedokończonego i halucynogennego, utwory jak Schism, Parabola czy Ticks & Leeches, mowią Nam, że jeżeli Tool chce, może rządzić jak nigdy dotąd.
Maynard Keenan “Pozostali z zespołu wlekli się niemiłosiernie, próbując uchwycić zagubioną harmonie i dla mnie było to frustrujące. Rozumiem, że proces przez który musieli przejść, wymagał przebrnięcia przez każdą możliwość i sprawdzenia, czy to jest właśnie to; nawet jeśli trzeba było wrócić do punktu wyjścia i zaczynać z innym pomysłem. Jednak jest to bardzo nużący i długi proces który niekoniecznie nadaje się do opowiadania historii. Zdałem sobie sprawę, że jeśli mam tak spędzić 2-3 lata, mogę postradać zmysły. Potrzebowałem wtedy przelać myśli na papier i wyrazić je, uwieczniając to zaraz na taśmie. To jest główny powód, dla którego stworzyłem z moim współlokatorem A Perfect Circle. Nie miałem bladego pojęcia, że będzie to czymś tak wielkim, jak się stało. Byłem raczej pewien, że skończy się na kilku występach w naszym mieście. Z drugiej strony, nie wściekałem się z tego powodu – poddałem się wydarzeniom.
Adam Jones “W tamtym czasie, komunikacja między nami była bardzo zła. Jestem jednym z tych kolesi którzy ciągle zadają pytania “Co się dzieje?”, “Czemu jesteś rozkojarzony?”. Oni odpowiadali “przecież nie jestem, o co ci chodzi?”, jednak tak nie było. Byliśmy wtedy zespołem, który odniósł duży sukces i jeszcze się nie nacieszył w pełni jego owocami. Stąd ten brak komunikacji i sprawianie sobie przykrości. Największym problemem było to, że nigdy tak naprawdę nie wiedziałem, co się dzieje. Nagle odszedł Maynard i kiedy zaczął planować z A Perfect Circle, my już mieliśmy plany związane z Tool. Siedziałem więc i myślałem “No cóż, OK, więc kiedy skończysz już z TYM, czy możemy wrócić do naszego zespołu?”
Justin Chancellor “Zdecydowanie czułem wtedy, że zespoł jest zagrożony, ale często miałem takie odczucia. Sposobem na takie sytuacje zawsze był spokój i brak oczekiwań, że nagle wszystko się rozwiąże. Daliśmy ponieść się wydarzeniom i postanowiliśmy poczekać, by zobaczyć co będzie dalej. Czasami To zajmuje kupę czasu; zmusza Cię do odseparowania od przyjaciół na długie miesiące, by znowu powrócić. Było wiele walki między nami. Nie mówię tutaj o rękoczynach, ale potrafiło być naprawdę wybuchowo. Za każdym jednak razem, gdy to się zdarzało, szliśmy o krok dalej i w taki oto sposób unieśliśmy ten ciężar. Jeżeli spróbujesz zignorować to wszystko, nie ma szans na ratunek.”
Maynard Keenan “Kiedy skończyłem z A Perfect Circle, wróciłem do chłopaków by przekonać się, że w zespole nadal jest wiele ‘ciśnienia’: “Gdzie byłeś? Znowu zostawiłeś swoją kochankę?” – tego typu rzeczy. Później radziliśmy sobie z tym, ale początkowo, był to wielki siniak i czynił z Lateralusa obowiązek. Z perspektywy czasu, były to jednak tarcia konstruktywne. Jeśli miałbym skrytykować jakąkolwiek postawę w tamtym okresie, byłby to brak naszego dystansu do całej sytuacji. Brakowało czegoś w stylu “Och, przecież to wszystko tylko zabawa. To część sztuki, nagrania. Nie powinniśmy od tego dostawać wrzodów”.
Justin Chancellor “Dla mnie, punktem zwrotnym był utwór tytułowy. Napisałem fragment na 9/4, później na 8/4 i 7/4. Nazwaliśmy więc ten utwór ‘987′. Widziałem to, jako coś co staje się krótsze i krótsze. Niczym spirala, zawijająca się do środka. Maynard nie miał bladego pojęcia, co miałem na myśli, kiedy powrócił nagrywać wokale. Z czasem jednak, gdy piosenka zmieniała się i stawała coraz bardziej złożona, Maynard zaczął śpiewać o spirali i rzeczach które możemy osiągnąć, jeśli tylko po nie sięgasz, nawet jeśli ich nie rozumiesz. Pomyślałem, że nastąpiła idealna synchronizacja. Później jeden z przyjaciół rzucił do mnie “Wiedziałeś Justin, że 987 jest 16stą liczbą w ciągu Fibonacciego? To matematyczne równanie spirali!”. Nie jestem zbyt wierzącą osobą, wtedy jednak poczułem, że nastąpiło pewnego rodzaju wynagrodzenie, za nasze wszystkie trudy i wysiłki. Wróciliśmy do gry.”
Maynard Keenan “Przy tworzeniu tekstu do utworu Lateralus, kierowałem się podobnym podejściem co przy pisaniu Aenimy. Chciałem w pełni odkryć znaczenie. Połączyć archetypy z miejscem w którym się wspólnie znaleźliśmy. Na poprzedniej płycie przechodziliśmy transformację, którą parafrazują słowa w The Grudge ‘Saturn powraca’. Mając 28-29 lat, człowiek może otrzymać szansę wyboru, w konsekwencji którego, mogą nastąpić zmiany. Możesz wtedy porzucić to co Cię do tej pory blokowało i krępowało. Możesz dać ponieść się światłu wiedzy i doświadczeń; porzucić stare schematy i zacząć doceniać życie. Kiedy nadejdzie Saturn, musisz zdecydować. Hendrix, Janis Joplin czy Kurt Cobain nie dokonali tego wyboru. Dla mnie osobiście, ta wiedza jest czymś bardzo ważnym przy konstruowaniu utworów.
Danny Carey “Widzieć, że płyta została dobrze przyjęta i trafiła na pierwsze miejsce list najlepszych albumów, było ogromną ulgą. Pamiętam, że nawet po ukończeniu nagrań, nie mieliśmy pewności czy ludzie to zaakceptują. Powtarzaliśmy ‘Boże, to naprawdę zajebiście pokręcone. Te kompozycje są dłuższe niż na Aenimie a część z nich jest dziwniejsza i bardziej psychodeliczna.’ Minęło wtedy 5 lat od wydania Aenimy a inne nowe płyty, jak np. ‘The Fragile’ – który uważałem za genialny – sprzedawały się naprawdę kiepsko. Zastanawialiśmy się, czy też zostaniemy olani, ale tak się nie stało.


No proszę, najlepszy jak dla mnie album Toola powstawał w niemałych bólach… Ciekawa sprawa z genezą tytułowego utworu