2009-02-03 Revolver #6 Alex Grey i Tool

Alex Grey, urodził się 29 listopada 1953 roku w Columbus, Ohio. Jego ojciec był grafikiem i już od dzieciństwa wprowadzał Alexa w tajniki rysowania. Jako koledż, wybrał szkołę sztuki i projektowania, ale porzucił ją na rzecz pracy przy billboardach. Po dwóch latach przeniósł się do Bostonu, by podjąć nauki w School of the Museum of Fine Arts, gdzie poznał innego znanego artystę – Jaya Jaroslava. Na tej samej uczelni, spotkał także swoją przyszłą żonę, artystkę Allyson Grey. W tym okresie, oboje zyskali wiele mistycznych doświadczeń z enteogenami (substancjami psychoaktywnymi) i LSD, na wskutek których, Alex, z agnostycznego egzystencjalisty, stał się radykalnym transcendentalistą.
Następnym etapem w jego życiu, był Uniwersytet Harvarda, gdzie pracował przez pięć lat jako preparator zwłok. Na Harvardzie pracował także w dziale Umysłu i Ciała, gdzie przeprowadzał – wraz z dwoma innymi doktorami – eksperymenty naukowe, mające na celu badanie subtelnych energii uzdrawiających.
Przez kolejne dziesięć lat, był wykładowcą na New York University. Nauczał tam Artystycznej Anatomii i Rzeźby Postaci. Obecnie, wraz z żoną, prowadzi kursy sztuki wizjonerskiej w Nowym Jorku.

Do najpopularniejszych i najważniejszych dzieł artysty, zalicza się dwie jego monografie: Sacred Mirrors (1990) oraz Transfigurations (2001). Pierwsza z wystaw, składała się z 21 obrazów porywających odbiorcę w podróż przez jego boska naturę, skupiając się na takich zagadnieniach jak ciało, umysł czy dusza. Popularność wystawy skłoniła twórcę, do wydania owych dzieł w formie książki, która jak na tytuł traktujący stricte o sztuce, sprzedał się w niebagatelnej liczbie ponad 100 tysięcy egzemplarzy. Druga monografia Transfigurations zawierała już ponad 300 kolorowych oraz czarno-białych ilustracji. Część prac w niej zawartych, została dodana do płyty Sounds True – Visionary Artist, która ma na celu pogłębianie duchowych praktyk.

Revolver wywiad:

Wywiad z Alexem Grey, okazał się trudnym zadaniem z powodu napiętego grafiku artysty. W przeddzień wywiadu, Alex uczestniczył w ceremonii pogrzebowej swojego ojca, a już na następny dzień miał wyjazd na Światowe Forum Psychodeli w Szwajcarii. Była to więc jedyna możliwość “Nie, nie, w porządku. Cieszę się, że możemy porozmawiać”- powiedział na wstepie Alex. Kiedy przekazaliśmy muzykowi kondolencje i przeprosiliśmy za niefortunny zbieg wydarzeń, ten odparł w filozoficznym tonie “ceremonia była naprawdę piękna , sami wiecie, na każdego w końcu przychodzi pora.”

Śmierć bliskiej osoby jest zawsze trudna, jeżeli jednak ktoś może być przygotowany na radzenie sobie w tak trudnych sytuacjach, to jest to właśnie Grey. Z kwestią śmiertelności, Alex miał do czynienia już od dzieciństwa, kiedy to zabrał się za zbieranie insektów i martwych zwierząt, by potem spalac je na podwórku za domem. Póżniej, między 1975 a 1980, pracował jako preparator zwłok na Uniwersytecie Medycznym Harvarda. Zdobyte tam doświadczenie, odbija się we wszystkich obrazach Alexa, słynących z doskonałego odwzorowania anatomii.

W odróżnieniu do współczesnych dziel tego artysty – przepełnionych nadzieją, współczuciem i duchowością – jego wczesna twórczość była mroczna i wymykająca się wszelkim granicom np. w 1975 roku, na jednej z wystaw, Alex przywiązał liną swoją kostkę do kostki nieboszczyka i zawisnął wraz z nim na ścianie, na której widniało jedno z jego malowideł przedstawiające krzyż. Ewolucja Greya znalazła swoje odbicie w zespole Tool, który pod wpływem współpracy z tym “najbardziej psychodelicznym artystą Ameryki” (jak został ochrzczony przez magazyn High Times), na przestrzeni lat zmieniła się z grupy wściekłych metalowców, w progresywnych, owianych aurą mistycyzmu muzyków.

Od 1999 roku, kiedy to Adam poznał osobiście Greya, twórczość wizjonera objęła oprawę wizualną płyt Lateralus i 10 000 days, wliczając w to klipy video, scenografie koncertów, czy zwykłe fanowskie koszulki. Fani Toola odwdzięczyli się, prowadząc od 2001roku, nieprzerwaną pielgrzymkę na jego wystawy odbywające się w sąsiedztwie Nowego Jorku. Będąc bezpośrednim świadkiem dzieł Alexa, nasunęły nam się pewne pytania odnośnie Tool i znaczenia wartości takich jak życie i śmierć. Alex odpowiedział na nasze każde pytanie, w trwającej godzinę rozmowie.


Revolver
: Gdzieś czytałem, że niechętnie zabierałeś się do pracy z Lateralusem. Czy to prawda?

Alex Grey: Muszę się przyznać, że nie byłem zaznajomiony z ich twórczością. Założyłem wtedy rodzinę i poświęcałem się mojej sztuce w dość odizolowanym środowisku. Wtedy jednak Adam przyszedł na moją wystawę w Santa Monica, zaprzyjaźniliśmy się, i tak to się zaczęło.

Revolver
: Kiedy w końcu posłuchałeś Tool, co pomyślałeś?

A.G: Absolutnie ich pokochałem. Pomyślałem od razu, że to najlepsza muzyka, jaką dane mi było kiedykolwiek słyszeć. Byłem zatem bardzo wdzięczny Adamowi, za nawiązanie ze mną tak bliskich stosunków. Ludzie często uważają Maynarda za główną postać(geniusza) tego zespołu, jednak to Adam – z powodu wielu talentów – jest TYM kolesiem. W dodatku nigdy nie szuka “łatwych” odpowiedzi. To jego styl.

Revolver: Kiedy pierwszy raz usłyszałeś Tool, poczułeś, że twoja twórczość i ich mają coś wspólnego, o co może zabiegać Adam?

A.G: Siła wizji. Nie przepadam mówić w ten sposób o moich pracach, ale jeśli miałbym cokolwiek powiedzieć o Tool, to właśnie to. Od czasu kiedy wprowadzili aspekt sztuki do ich występów i ogólnej prezentacji, poczułem więź między rzemiosłem a wyobraźnią.

Revolver: Kiedy zaczynałeś pracować nad Lateralus, nie słyszałeś jeszcze żadnego utworu z tej płyty, jednak Maynard dał ci już swoje teksty. Jaki wpływ, jeśli w ogóle, miały one na końcowy obraz tego co stworzyłeś?

A.G: Nie dal mi wszystkich. Główny pomysł, by wykorzystać anatomiczny model człowieka, wyszedl od Adama i to było głównie tematem naszych dyskusji. Od zawsze myślałem nad stworzeniem plastikowego modelu, jaki wykorzystuje się np. w medycynie – chciałem w ten sposób, zrobić kiedyś limitowaną edycję któregoś z moich dzieł; nie miałem jednak pojęcia co z tym dalej począć. Kiedy Adam zwrócił się do mnie z tym pomysłem, zaproponowałem użycie(oprócz zwykłego fizycznego przekroju) duchowej symboliki. Wysłałem więc Adamowi kilka wczesnych szkiców, ale odpowiedział, że raczej nie chciałby iśc w tym kierunku. To uświadomiło mi, że on pragnie trzymać się z daleka od tego co nazbyt oczywiste. Podszedłem więc do sprawy z większą elastycznością i podczas dalszych prac, zacząłem umieszczać w obrazach takie rzeczy jak Bóg w mózgu, czy oko w płomieniach – które później stało się popularnym motywem tatuaży.

Revolver: Zatem co było dla Ciebie inspiracją przy tworzeniu oka w płomieniach?

A.G: Stworzyłem kiedyś mnóstwo obrazów przedstawiających nieskończenie wiele par oczu, spoglądających na Ciebie w dwojaki sposób: czasem cię przerażając, czasem będąc odbiciem twojej własnej nieskończonej świadomości. A psychodela to jedna z wielu rzeczy łączących mnie z Tool. Jednak Adam nie powiela nigdy już powstałych pomysłów – nawet nie wiem czy kiedykolwiek powielił. Ma niesamowitą wyobraźnię, pozbawioną wszelkich zasad. Bardziej od niego, do zaadaptowania mojego pomysłu, przyczynili się pozostali członkowie zespołu – głęboko siedzący w psychodelicznym świecie i często odnoszący się do takich artystów jak Albert Hoffman, Timothy Leary czy Bill Hicks.

Revolver: Po stworzeniu oprawy Lateralusa, Tool zaczął używac twojej sztuki podczas swoich koncertów, dekorując nimi scenę. To musiało być wspaniałe uczucie, widząc swoje dzieła z takiej perspektywy.

A.G: Tak, byłem zdumiony. Adam zadzwonil do mnie pewnego dnia “Hej, wyjeżdżamy w trasęna kilka tygodni, masz jakieś pomysły?” Właśnie skończyłem malować jeden z moich obrazów “InterBeing.” W czasie rozmowy z Adamem, właśnie spoglądałem sobie na ten obraz i pomyślałem “Hej, może by tak wykorzystać to jako wielki baner?” Wysłałem mu więc kilka pomysłów, a oni użyli ich w niesamowity sposób. Ukrywali przede mną wszystkie zdjęcia z występów, aż do koncertu w Nowym Jorku, na który miałem przyjść. Wcześniej dostałem telefon od Adama który powiedział “Chcemy Cię zaskoczyć” i jak to on zwykł mówić, dodał “Zabierz ze sobą pieluchę.” To była naprawdę mieszanka szoku z podziwem [śmiech] To było jedno z tych show, gdzie Maynard przedstawił mnie ze sceny. Puszczono na mnie nawet jedno z tych teatralnych świateł – naprawdę piękny dowód wdzięczności i zarazem jedna z najlepszych chwil w moim życiu.

“Interbeing”:

Revolver: Współpracowałeś także z Tool, przy video Parabol/Parabola?

A.G: Tak, Adam zrobił video do pewnego miejsca i poprosił mnie o pomoc przy zakończeniu obrazu, kiedy bohater doznaje transformacji. Podrzuciłem mu kilka scenopisów i jeden z nich mu się spodobał. Wybraliśmy się więc do speców od efektów z Brothers Strause by to przelać na obraz. Współpraca z komputerowymi grafikami, była dla mnie ekscytującym przeżyciem, którego wcześniej nie miałem okazji doznać. Najwięcej pracy było, przy tworzeniu sekwencji z płonącym okiem – nie mogło ono wyglądać jak złota rybka, bądź cokolwiek pływającego; musiało mieć moc i uczucie. Naprawdę się przy tym napracowaliśmy.

Wspomniana “transformacja” w Paraboli:


Revolver: Czytałem gdzieś, że Twój obraz “Net of Beings” – którego fragment stanowi okładkę 10 000 days – stworzyłeś pod wpływem wizji po narkotycznej herbacie ayahuasca?

A.G: Tak, to było w Brazylii. Spędzałem wtedy czas z niewielka grupą osób. Calą noc byliśmy na nogach, a jedną z godzin spędziliśmy w lesie deszczowym w okolicach Manaus. Siedzieliśmy w szałasie w kompletnych ciemnościach [śmiech]. Ayahuasca, jest lepkim i smierdzącym naparem. Odkryli go szamani z południowej Ameryki i zaczęli stosować by wprowadzać się w rodzaj transu, trwającego niekiedy kilkanaście godzin. Położyliśmy się na podłodze i zaczęliśmy słuchać uzdrawiających pieśni przez okres transu. Wtedy przeniosłem się w przestrzeń o którą pytasz. Musisz wiedzieć, że kiedy bierzesz środki psychodeliczne, nigdy nie wiesz, czego dokładnie się spodziewać. Czasem zaprowadzą cię w jakieś piekielne miejsce, a niekiedy wyniosą Cie w boski wymiar. Ja wkroczyłem w tą przestrzeń, bez ciała, jako unosząca się kula świadomości otoczona światłem. Wszechobecne głowy, płonęły, a wszędzie dookoła nich, widziałem oczy. Coś potem do mnie dotarło: wszystkie żywe stworzenia mają coś w rodzaju wspólnej duszy. Stąd idea “Net of Beings”.

“Net of Beings”:


Revolver: Ty i Adam, wprowadziliście ten motyw do teledysku Vicarious. Możesz coś o tym opowiedzieć?

A.G: Tym razem, współpraca między mną i Adamem, była o wiele bardziej intensywna – prawie dwa lata wspólnych rysunków i rozmów, jak wprowadzić to w życie. Pracowaliśmy w jego małym prywatnym studiu, więc sprawiało mi to wielką radość. Wiele nauczyłem się od Niego np. róznych sposobów podejścia do projektu, bądź tworzenia szkicu scenariusza. Ja miałem pomysły, Adam miał pomysły, które zmieszały się razem, w pewien niesamowity sposób.

Revolver: Czy Ty i Adam, rozmawialiście podczas pracy nad klipem o jego znaczeniu? Czy może dopiero jak go ukończyliście.

A.G: Adam nie nadaje znaczenia “na siłę”, ani nie dyskutuje o tym. Ja to nazywam logiką wyobraźni. Dopiero przy ponownym oglądaniu Vicariousa, czuję, że znów historia kręci się wokół symbolicznego oka oraz w znaczeniu dosłownym, oka przez które patrzysz. Istnieje także możliwość, interpretowania tego jako własnego “Ja” [W wymowie angielskiej słowo "oko"("eye") wymawia się identycznie jak słowo "Ja"("I") - przyp.tłum.] Moim zdaniem historie rozpoczyna małe, skurczone ego, które zaczyna się fascynować przemocą i tego typu rzeczami. Następnie przybiera już postać normalnych rozmiarów i pojawiają się na jego dłoniach oczy – w buddyjskiej tradycji to symbol współczucia. Oba mówią o pracy, jaka została jeszcze do wykonania i o pomocy, jaką możemy zaoferować innym. Charakter przyjmuje inną formę i teraz wygląda jakby umierał i przenosił się w świat sieci istnień (Net of Beings). Dostaje się tam przez oczy; następnie zabiera stamtąd trochę energii; mówiąc dołownie, przetapia ja w kule światła i staje się czymś w rodzaju uderzenia w głowę, po którym główny bohater budzi się i może znów zrywa pajęczynę, ze swojego trzeciego oka. Później doznaje pewnego rodzaju eksplozji która nadaje nową tożsamość naszej planecie. Dla mnie ostatnia scena – kiedy małe lokalne coś, urasta do rozmiarów globalnych – ma konkretne przesłanie: wszyscy musimy zacząć myśleć o naszym związku z planetą na której żyjemy.

Revolver: Wielu ludzi poznało Cię i zapoznało się z twoją twórczością, własnie przez Toola. Czy nie czujesz ograniczenia, z powodu współpracy tylko z tym jednym zespołem?

A.G: Nie, nie czuję. Oni są moimi bardzo dobrymi przyjaciółmi. Jestem zatem wdzięczny za możliwość współpracy. Nie da się ukryć, że w zamyśle mam także czynnik finansowy [śmiech]; chcemy w końcu wybudować “cielesną kaplicę”, a na to potrzeba milionów.

Revolver: Gdzie ma powstać ta “cielesna kaplica”?

A.G: Obecny obiekt, w którym mam galerię, wynajmowany jest do końca 2008 roku. Jesteśmy w trakcie negocjowania ceny za posiadłość w Nowym Jorku. Jeśli wszystko się uda, oprócz moich prac, mamy zamiar zrobic tam mały ołtarzyk Tool, gdzie będzie można zobaczyć video i pamiątki naszej współpracy – plakaty, zdjęcia itd.


Revolver: Czy w przyszłości planujesz wspołpracę z Tool?

A.G: To nie zależy ode mnie. Mam jednak przeczucie, że do takiej współpracy może dojść ponownie. Na pewno chcę kontynuować naszą przyjaźń. Nie mam jednak pewności co stanie się z Tool, ale będę zaszczycony, jeśli postanowią wznowić współpracę.

2 Responses to “2009-02-03 Revolver #6 Alex Grey i Tool”

Skomentuj

You must be logged in to post a comment.