Numerologia użyta w utworze traktuje o liczbie chromosomów u człowieka, który przechodzi na wyższy poziom świadomości. Wg. Tajemnicy Kwiatu Życia ilość chromosomów w ludzkim ciele jest ściśle powiązana z poziomem świadomości na jakim się znajduje. Na pierwszym poziomie świadomości liczba chromosomów w ludzkim ciele wynosiła 44. Obecnie znajdujemy się na drugim poziomie świadomości w którym oprócz chromosomów płciowych X i Y (bądź X i X), posiadamy także 22 pary autosomów. Kolejne poziomy świadomości – aż do piątego – podlegają tym samym zasadom rozwoju – co poziom to dwa chromosomy więcej. Fizyczne zmiany podczas ewoluowania świadomości, dotycza także rozmiarów ciała – czym wyższy poziom, tym więcej mierzymy. Stąd fragment w utworze:
“Mój cień zrzuca skórę (…)
Widzę jak cień się zmienia,
Rośnie i rozciąga się nade mną,
Zmiękczając ten stary pancerz ”
Linienie jest oznaką rozrostu fizycznego, a obserwacja rozrostu własnego cienia dowodem na ewolucję bohatera.


Symbolika 46&2 rozpracowana perfekcyjnie. Jest na to kilka dowodow nawet dla ludzi z dominujaca lewa polkula mozgu
.
Jedyne rozszerzenie jakie moge dodac od siebie dotyczy przedstawionej tu koncepcji Cienia. Cien rozpatrywany moze byc jako archetyp osobowosciowy wg. Junga. Odczytywanie go w taki sposob rozjasnia wiele szczegolow i daje dosc spojna wizje w polaczeniu z symbolika alchemiczna.
pozdrawiam
czyli?
hej, to jest totalna NADanaliza:>
chodziłam od strony do strony i wszędzie widzę to samo, zmuszona jestem twierdzić, że twórca tej teorii nie miał zbyt wiele do czynienia z genetyką/biologią…
jak wszyscy wiemy, standardowy kariotyp człowieka wynosi 2n=23, łącznie z allosomami.
wszystkie aberracje liczbowe, czyli mutacje genomowe, powstające podczas nieprawidłowej mejozy są dla człowieka bardzo niekorzystne, w większości letalne, kończą się samoistnymi poronieniami we wczesnych okresach ciąży, a w najlepszym wypadku powodują ciężkie schorzenia i raczej życie skracają, niż by je miały ulepszać.
46&2 jest aneuploidem, tetrasomikiem, więc jeśli w ogóle będzie żył, na pewno będzie mocno upośledzony.
jeśli ta tetrasomia dotyczyć będzie allosomów- tylko jeden przypadek- u kobiety 4 chromosomy X (niezwykła rzadkość), kobieta będzie miała bardzo duże zaburzenia intelektualne.
nie patrzcie na wszystko trzecim okiem :}
Normal
0
21
false
false
false
PL
X-NONE
X-NONE
MicrosoftInternetExplorer4
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:”";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;}
Hah. Wydaje mi sie, ze albo nie czytalas ksiazki (w ktorej Melchizedek ukazal mechanizm ktory jest tutaj streszczony) albo opacznie ja zrozumialas. Dodatkowe chromosomy o ktorych w niej mowa nie maja sie pojawic na drodze nieprawidłowego podzialu, ale na drodze blizej nieopisanego postepu swiadomosci jakiego ludzka nauka jeszcze nie miala okazji obserwowac. Poza tym choroby o ktorych pisalas polegaja na tym, ze w komorce jest wiecej *jednakowych* chromosomow niz powinno byc. Melchizedek nie mowi o wiekszej ilosci takich samych chromosomow, a o zupelnie nowych.
Post napisany troszke jako dowcip, ale mam nadzieje, ze zawiera w sobie sedno. Nie mysl, ze jestem szalonym fanatykiem i slepo wierze, ze tak sie stanie – zwyczajnie staram sie nie uzywac nauki jako jedynej metody poznania ^^.
btw. jak Ci sie widzi symbolika 46&2 skoro zanegowalas podana tutaj interpretacje?
pozdrawiam
okej, chyba źle się wyraziłam. to, co napisałam, nie miało na celu negowania tej analizy tekstu- maynard się zainspirował książką, autor interpretacji sobie ją przeczytał, prawidłowo odczytał jego przenośnie- bardzo ładnie. cóż, ja książki nie czytałam, nie miałam pojęcia, że ktoś może wymyślać takie farmazony, które potem kupuje mjk i jego fani.:)
nie chcę nikogo urazić, takie mam studia, takie zboczenie, zbyt dużo już obcowałam z genetyką, biologią molekularną, inżynierią genetyczną, żeby wierzyć, że coś takiego jak nagłe pojawienie się dwóch chromosomów z kosmosu mogłoby się wydarzyć.
bo Wy chyba też w to nie wierzycie, hm?:>
rozumiem, że analiza tekstów, szczególnie tulowych, nie może być aż tak dosłowna i naukowa, wręcz odwrotnie. i za bardzo się napinam:) tylko ZBYT DUŻE naginanie rzeczywistości, jak w tym przypadku po prostu może śmieszyć/irytować/blabla i właśnie to chciałam Wam w tym i wcześniejszym poście uświadomić:)
właśnie chyba o to "nam" chodzi, że te chromosomy nie mają się pojawić z kosmosu a w drodze bardzo długiej, szeroko pojętej ewolucji i są na pewno metaforą.
rozwijamy się i przybieramy nowe formy, wszak kiedyś byliśmy bakteriami i mieliśmy mniej/więcej chromosomów niż obecnie, nieprawdaż?
okej, ale utrata czy zyskanie chromosomów są jest w żadnym stopniu miarą rozwoju, postępu ewolucji.
więc lepiej pozostawmy to wszystko na poziomie metafory:}
ewelajn, ze względu na upodobania trzymam Twoją stronę. JA, subiektywnie, biorę to za metaforę (w skrócie) tego, że można być ponad coś, rozwinąć się. Dążyć do czegoś lepszego.
ps studiujesz medycynę?
nou, biotechnology.
a tam wyżej miało być, że NIE SĄ w żadnym stopniu miarą blabla…