2008-10-11 Wywiad z Justinem

Po zakończeniu ostatniej trasy, magazyn “Bass Player” przeprowadził wywiad z basistą Tool. Justin nie udziela zbyt wielu wywiadów, więc trzeba traktować to, jako pewnego rodzaju smakołyk.

BP: Czemu Toolowi, wydanie nowej płyty(10000 days), zabrało aż pięć lat?

Justin Chancellor: Przez dwa lata byliśmy w trasie i po tym chcieliśmy odpocząć trochę od siebie. Maynard chciał zrobić nowy krążek z A Perfect Circle, a reszta zespołu zajęła się innymi muzycznymi rzeczami. Daliśmy więc sobie rok spokoju po którym nie mieliśmy żadnego problemu by zejść się i zacząć tworzyć muzykę od nowa muzykę.

BP: To musiało wpłynąć pozytywnie na proces tworzenia?

Justin Chancellor: Jasne. Myślę, że to ważne: integrowanie się z innymi muzykami w celu odkrywania nowych pomysłów. Następnie schodzisz się znów razem i masz nowe pomysły do zaoferowania innym.

BP: Co wyróżniało sesję nagraniową 10000 days od innych?

Justin Chancellor: Chciałbym myśleć, że próbowałem na tej płycie rzeczy, których wcześniej nie praktykowałem np. granie palcami. Jestem z tego dumny bo zapuściłem się w rejony, których nigdy nie odwiedzałem.

BP: Czy stworzyłeś na płycie jakieś partie, które od początku do końca przetrwały w nienaruszonej formie?

Justin Chancellor: Nie do końca. Każdy pomysł zaniesiony do studia, został pocięty i przekształcony w coś zupełnie innego. To jedna z zabawniejszych rzeczy związanych z tym zespołem – pozostali członkowie wymuszają na Tobie eksplorację nowych nieznanych tobie obszarów, by potem pociąć je na kwałki. Zanim się zorientujesz, tworzysz coś co nigdy nie istniało.
Jednym z utworów, który podoba mi się od strony kompozycyjnej, jest Jambi. Miesza on indywidualny styl każdego z Nas, tworząc przy tym naprawdę jednolitą kompozycję.

BP: W Jambi są fragmenty basowe, grane z silnym pogłosem. Jak sobie z tym poradziłeś?

Justin Chancellor: Mocno kombinowaliśmy z tym riffem, wyprobowując różne kombinacje. Kiedy zacząłem grac naprawdę wysoko, Adam podpowiedział mi, żebym dorzucił do tego pogłos.

BP: W kompozycjach Tool, pozostałe instrumenty pozostawiają ci bardzo dużo przestrzeni. Czy jest to wynikiem starań całego zespołu?

Justin Chancellor: Absolutnie. Tworzymy przestrzeń dla każdego z osobna. Gdy utwór może oddychać, my możemy wyrażać siebie z osobna; oczywiście pod warunkiem, że jako całość, skorzysta na tym utwór.

BP: Powiedziałeś kiedyś, że błędy podczas gry czasami przeradzają się w coś fajnego. Czy miało coś takiego miejsce na 10000 days?

Justin Chancellor: Kiedy dochodzi już do sesji ngraniowej, jesteśmy przygotowani w 99%. W studiu nie ma miejsca na improwizacje. Istnieje jednak kilka momentów, którymi rządził czysty przypadek jak np. w “The Pot” kiedy poprzez naciśnięcie zlego efektu, stworzyłem zupełnie przypadkowy dźwięk i tak zostało.

BP: Czy nadal ćwiczysz?

Justin Chancellor: Nie za bardzo, trochę przed trasą. W większości przypadków, moja praktyka wiaże się z tworzeniem nowego materiału. Pod koniec trasy, postanowiliśmy odświeżyc sety starszymi kompozycjami, których nie graliśmy już od dłuższego czasu. Musieliśmy więc usiąść i przypomnieć sobie od nowa ja je grać. Siedzenie nad starym materiałem, bez możliwości tworzenia czegoś nowego, jest jednak nużące. Moją siłę wole jednak poświęcać kreowaniu.

BP: Czemu uzywasz tylko 4ro strunowych gitar basowych?

Justin Chancellor: Stary, dla mnie tylko cztero-strunowe gitary(:)). Na pięcio-strunowe przerzucę się gdy w pełni wykorzystam potencjał cztero-strunówki. Kiedy byłem dzieciakiem, grałem na gitarze ale po przejściu na bass, stwierdziłem, że tyle strun jest właśnie dla mnie – sześć to było za dużo. W jakis sposób mój mózg działa tylko w tak waskim przedziale. Kiedy tylko łapie w swoje ręce pięcio-strunowy bas, jestem zdezorientowany. może kiedyś? Póki co jestem zajęty.

BP: Jakieś wskazówki dla nowych basistów?

Justin Chancellor: Twórzcie własną muzykę! Ja nigdy nie chciałem grać cudzej muzy, z wyjątkiem okresu, jak byłem dzieckiem. Tworzenie muzyki nie jest czymś łatwym, w szczególności gdy musisz współpracować z innymi w zespole; dlatego granie coverów jest bezpieczne i zabawne. Grając na instrumencie, starajcie się eksperymentować i tworzyć coś oryginalnego. Nie ma zasad i reguł. Możesz robić zupelnie co ci się podoba i kiedy stworzysz już coś oryginalnego, będzie to ekscytujące doświadczenie. To jest własnie inspiracją dla mnie: tworzenie czegoś nowego i oryginalnego.

BP: Członkiem Tool jesteś już od 11 lat. Co motywuje Cię do bycia muzykiem?

Justin Chancellor: Ja po prostu kocham muzykę! To coś co nigdy nie przemija. Dzielenie się chwilą z tysiącami osób które przyszły na koncert; bycie na ostrzu noża kiedy starasz się zagrać jak najlepiej i wyrazić siebie jak najlepie – to niesamowite doświadczenia. Nigdy nie masz dość, bo to bardzo budujące. Oprócz tego słucham też mnóstwo muzyki. Jestem wielkim jej miłośnikiem, co w przypadku możliwości jej tworzenia jest wielkim plusem. Nie sądze bym mógł kiedyś skończyć z tworzeniem dźwięków, odkrywaniem melodii, rytmu. to bardzo przyjemny sposób na wyrażanie siebie.

Skomentuj

You must be logged in to post a comment.