Gallagher: Jeśli nie bylibyście muzykami, co byście teraz robili?
Maynard: Godzinny spacer dziennie po moim ogrodzie, aby zaczerpnąć słońca
Turner: A ty Adam, robiłeś przecież dużo rzeczy związanych z filmem?
Jones: Tak, to prawda. Teraz jednak widzę siebie bardziej w tworzeniu sztuki (od podstaw), bądź komponowaniu. Kiedy poznałem Maynarda, pracował w branży filmowej. Oboje byliśmy podobnie ukierunkowani w tej dziedzinie. Podobne spojrzenie na film, ułatwiło nam późniejszą współpracę.
Maynard: Kiedy mieszkałem w L.A. , pracowałem w sklepie zoologicznym i na planach filmowych przy takich rzeczach jak np. duble kaskaderskie Vala Kilmera. Wiedziałem, że Adam ma zespół muzyczny któremu niezbyt się powodzi. Zespół sprawiał wrażenie przykrego obowiązku. Adam nalegał abym przystąpił ale ja nie miałem takiej potrzeby.
Jones: Planowałem stworzyć coś bardziej w formie komedii.
Maynard: Tak i był to jedyny powód dla którego postanowiłem dołączyć.
Jones: I pamiętasz jak podesłałeś mi taśmę ze swoim wokalem? Powiedziałem wtedy “Kurwa! Ty potrafisz śpiewać!”. Zaczęliśmy więc pracę z naszym dowcipnym projektem.
Turner: Więc wszystko rozpoczęło się od żartu, a przerodziło w międzynarodowy konglomerat?
Maynard: Tak, jesteśmy jak L. Ron Hubbard muzycznej sceny L.A.
Jones: Powodem opuszczania przeze mnie innych zespołów, było branie przez ich członków wszystkiego na poważnie. Stwierdzali “Jesteśmy do kitu! Nigdy TEGO nie osiągniemy. Wytnijmy to. Pobawmy się”.
Turner: Szczególnie w L.A., zbyt wiele osób bierze wszystko na poważnie. Wygląda jednak to tak, że czym bardziej naciskasz i starasz się osiągnąć TO za wszelką cenę, tym mniejsze sukcesy odnosisz. Natomiast pozostali, jeśli tylko są wytrwali i robią to z czystej miłości do muzyki , zazwyczaj odnoszą jakiś sukces.
Maynard: To dlatego nasz zespół-żart odniósł sukces.
Turner: Podobnie było z naszym zespołem. Nigdy nie oczekiwaliśmy zbyt wiele. Nie wyobrażaliśmy sobie nawet, że zajdziemy tak daleko.
Jones: To powód dla którego tak lubię wasz zespół. To po prostu widać. My nigdy nie przejmowaliśmy się radiem i nadal tego nie robimy. Najpierw kończymy płytę, dopiero później zastanawiamy się jak to puścić w radiu. To wszystko powinno płynąć z twojego serca, nie głowy.
Maynard: Każdy zespół postępuje inaczej i nie ma jasnego schematu postępowań w takich przypadkach. Kiedy w pewnym momencie zgłosi się do Ciebie jakaś duża sieć z burgerami z ofertą kupna twojego zespołu, sam musisz podjąć decyzję.
Turner: Czy czujesz się, będąc artystą, zobligowany do niesienia ważnego dla ludzi przekazu?
Maynard: Co mogę powiedzieć? Zamiast dawać ci opracowany plan według którego otrzymasz gotową konstrukcję, wolę sprezentować ci młotek. Jeśli chcesz dać nim komuś w łeb to OK. Jeśli chcesz coś zbudować z jego pomocą to tez OK. Ważne jest to, że my po prostu dajemy ci narzędzie. Jeśli możesz wyłowić coś z tej całej “wody” którą lejemy, będzie to jedna z naszych nauk. W tym wszystkim chodzi o kwestionowanie rzeczy dookoła. Stawanie się świadomą istotą na tym świecie. Jest cała masa ludzi, którzy tego nie załapią.
Jones: Maynard nie drukuje tekstów wewnątrz albumów i to jest naprawdę świetne. Kiedy ludzie nie mają wyłożonego wszystkiego “na tacy”, dochodzą do własnych konkluzji. Pozytywnych mam nadzieję.
Maynard: To jak historia ślepca dotykającego słonia. Każdą jego część zawsze będzie opisywał inaczej. Jako muzyk, podróżujesz po całym świecie by nauczyć się patrzeć z różnych perspektyw. Jeśli jesteś artystą, to twój pierdolony obowiązek – opisywać doznania. Tłumaczysz je na historie. Stajesz się ich opowiadaczem. Obecnie, jedynymi gatunkami muzycznymi którym nie towarzyszą historie, są rave i techno. Dlatego ludziom słuchającym tej muzyki, często towarzyszą narkotyki. Pomagają tworzyć im historie w ich własnych głowach.
Turner: Byłeś w wojsku?
Maynard: Tak
Turner: Uważasz, że było to ważne doświadczenie? Żyć po “tamtej” stronie?
Maynard: To było dla mnie bardzo ważne doświadczenie. Na świecie jest wielu naprawdę skretyniałych ludzi. Czym bardziej są skretyniali, tym bardziej są skłonni do reagowania przemocą. Musisz więc umieć się obronić. Umieć podnieść pięści w górę, gdy ktoś do diabła wymachuje ci czymś przed nosem. Więc będąc w wojsku, zrozumiałem, że są prawdziwe potwory na tym świecie. Wszyscy jesteśmy stworzeni z tej samej gliny, jednak część z nas nie ma określonego kierunku w życiu i wykształcenia. Spoglądając w przeszłość, wiesz, że nic się w tej materii nie zmieni. Istnieje po prostu za dużo problemów do rozwiązania. Żadna ilość uprzejmości i kwiatów załadowanych w lufy karabinów, nie zmieni tego gówna.
Jones: Żadna liczba protestów “Precz z wojną!” tego nie zmieni. To tak jakbyśmy chcieli zrezygnować z policji i zarazem pozbyć się przestępstw. Potrzeba by do tego magii!
Turner: Czy myślicie, że znajdujemy się obecnie na skraju implozji?
Maynard: To tylko moje zdanie, ale uważam, że jedynym powodem dla którego nie doszło jeszcze do implozji USA, jest nasze położenie geograficzne. Jeżeli graniczylibyśmy z innymi państwami, już teraz bandy uzbrojonych mobsterów rządziłyby naszym krajem. Izolacja naszego kontynentu, daje nam możliwość podglądania czyichś ruchów poprzez satelity i odpowiednio szybką reakcję. Jesteśmy poniekąd ‘bezpieczni’. Analizując historię, coś niedługo się załamie i nastąpią zmiany. Mądrą rzeczą byłoby być świadomym tego i nauczyć się języka który będzie obowiązywał w nowym reżimie. Można tez przyjąć postawę “Zobacz! Przyrządziłem dla was świeżutki pozbawiony kału szpinak!.”
Turner: Biorąc pod uwage cykl w jakim się znajdujemy, pozycję rządu jaką sobie wypracował, zaciągnąłbyś się dzisiaj do wojska?
Maynard: JEZU NIE!
Gallagher: Ja też bym nie mógł
Maynard: Wojna w Wietnamie zgrała się z moim dzieciństwem. Mieszkałem w pobliżu strefy Kent State, więc kiedy ja bawiłem się z kolegami w ‘wojnę’, siedem mil obok naprawdę zastrzelono czterech studentów. Kiedy wcieliłem się do wojska, protesty w związku z wojną zaczęły już cichnąć. Pomyślisz pewnie, że w związku ze środowiskiem w jakim toczył się konflikt, nasze ćwiczenia były przeprowadzane w dżungli? Niic podobnego. W 1982 roku odbywały się tylko ćwiczenia w ‘pustynnym’ terenie. Już dawno temu, była tam (bliski wschód) utworzona specjalna agenda. Prawda jest taka, że plany wojska sięgają o wiele, wiele dalej niż to o czym publicznie mówią bądź nie. Nie ma szans abyś poznał cały plan. Więc powtórzę to jeszcze raz. Naszą ideą, jest pozostawić to wszystko w tyle i stać się świadomym ludzkim istnieniem.
Gallagher: Pierwszą rzeczą jaka rzuca mi się w oczy gdy o Was myślę, jest fakt, że zawsze postępujecie w zgodzie ze sobą. Nie przejmujecie się cudzymi opiniami.
Jones: To powierzchowne wrażenie. Słuchanie tylko własnego ‘Ja’, nie jest do końca naszą świadomą decyzją. Tak po prostu się dzieje, bo nie mamy już wolnego czasu na zastanawianie się takimi sprawami. Całą przestrzeń jaką możemy wykorzystać, zajmuje nam podejmowanie decyzji wśród mnóstwa kompromisów które musimy zawierać między sobą. Musimy zawsze wybierać coś pośrodku. Więc mówiąc o cudzych opiniach to nie wygląda tak: “Nie, nie będę Was słuchał. Nie będę liczył się z Waszym zdaniem”. To po prostu się dzieje i pozwala nam ‘płynąć’ dalej.
Gallagher: I pewnie było to powodem problemów z wytwórniami płytowymi?
Jones: Istnieje tam mnóstwo manipulacji. Mnóstwo ludzi którzy chcą wykorzystać twoją nieświadomość. Sparzyliśmy się w ten sposób tak wiele razy.
Turner: To pytanie bardzo nas interesowało, ponieważ wywodzimy się ze środowiska w którym te naciski są stosunkowo małe. Zdążyliśmy już jednak sami się przekonać, jak wiele nacisków istnieje z zewnątrz.
Keenan: W stylu “Powinniście Panowie podziękować temi i temu. On was tylko spowalnia”.
Turner: Albo “Powinniście nagrywac krótsze i mniej złożone piosenki”. W prawie każdym przypadku, musisz rozprawiac się z jakimiś narzucanymi normami. Tak jak powiedziałeś, staje się to twoim naturalnym modus operandi. Nie ma w zasadzie szans, aby uniknąć tych presji. Wam się to udaje i jest to naprawdę godne podziwu w czasach, gdy prawie wszyscy grają według tych samych zasad.
Maynard: Jest takie chińskie przysłowie : “Siedząc cierpliwie na brzegu rzeki, obserwuj jak ciała wrogów spływają w doł.” My po prostu siedzimy, a panujące tendencje płyną dalej. Wielu ludzi to wkurza i mają z tym problem. Pytają więc nas “Czemu nie walczycie? Czemu się nie wysilacie?”. Nie walczymy. Po prostu siedzimy tam gdzie siedzimy, a wszystko dookoła się porusza.
Turner: Z mojego punktu widzenia, zespoły które są poddawane największym naciskom, cieszą się długowiecznością. Przykładowo kolesie z Malvins. Przeszli chyba przez każdy rodzaj problemów z wytwórniami jaki tylko można przejść i zawsze wychodzą na swoje. Ile to już grają? 20 lat?
Gallagher: 23 w tym roku.
Jones: Oni są jednym z tych zespołów które staną się legendą, dopiero jak któryś z ich członków kopnie w kalendarz. Coś w stylu Ramones czy Johnny’ego Casha.
Turner: To część biznesu. Przede wszystkim zespoły są zainteresowane tworzeniem sztuki i muzyki. Większość muzyków jednak nie jest odcięta od “biznesowej” strony. Kiedy dostają swoją “działkę”, nie wiedzą co się kurwa dzieje.
Maynard: Co niekiedy jest dobre dla nich. Dostają za wiele kasy i przestają nagrywać pieprzoną muzykę. Gdyby przykładowo brakowało jej, Axl Rose wydałby kolejny świetny album.
Jones: Gadałem z Buzzem(wokalista Melvins) i mówił mi o książce “Jak TO się robi w muzycznym biznesie”. Przemyślenia w książce są spisane pod kątem innej niż zazwyczaj perspektywy. Brzmi to tak: “Jak przejąć kontrolę nad zespołem. Czego nie mogą się dowiedzieć, a o co wolno im pytać. Jak możesz ‘pomóc’ zespołowi.” Odrzekłem więc “Hej a może tak MY napiszemy książkę z naszej perspektywy?” Pewnie wpadłaby do szuflady z komediami i nikt nie chciałby jej przeczytać.
Maynard: Od razu postawiłbyś na niej krzyżyk, bo musiałaby zawierać zdjęcia zerżniętych zespołów przez włochatego grubasa z cygarem. Same ilustracje analnych gwałtów.
Jones: Kiedy nasz zespół stawał się popularny, zaczęliśmy poznawać tego typu ludzi. Braliśmy ich wizytówki i chodziliśmy na koncerty jakichś cover-bandów. Podchodziliśmy do muzyków po koncertach i mówiliśmy “Stary! Zadzwoń jutro do mnie”. Zostawialiśmy im wizytówki i spływaliśmy. <śmiech>
Maynard: “Jesteście tacy wspaniali! Mam na imię.”
Gallagher: Czujecie kontakt z fanami na koncertach, bez względu czy jest to teatr czy normalna scena?
Maynard: Klubowe siedzenia są naprawdę intymne i ok. Jeśli jednak chodzi o teatr, sposób w jakim to wszystko jest ustawione sprawia, że zazwyczaj się to kończy większą, hm, kasą <wszyscy w śmiech>
Turner: A wydzierający się 20 tysięczny tłum robi na Was jeszcze jakieś wrażenie?
Maynard: Ktoś chcę Viagrę?
Jones: Ja tam się rozklejam.
Maynard: Z wyjątkiem wpatrującego się, przyprawiającego o dreszcze typa w okularach w trzecim rzędzie.

