
Kat Corbett: Cześć. Czy to Maynard?
Maynard James Keenan: Taa.
KC: Jak leci?
MJK: Fantastycznie?
KC: Gratulacje? za twoje wino.
MJK: Dzięki.
KC: Oglądałam ?Blood into wine? i uważam że jest bardzo zabawny i pouczający. To jest trochę jak ten stary schemat ? człowiek przeciwko naturze i natura zawsze zwycięża. Naprawdę przewidziałeś to wszystko, krajobraz i warunki i wiedziałeś jakie to będzie trudne?
MJK: Całkowicie. Arizona to wrogi teren. No wiesz, nie mamy Azjatów i prawników, jak wy, ale mamy czarne wdowy, skorpiony i hippisów, którzy muszą się ze wszystkim spierać.
KC: Sporo ich jest w filmie. Zastanawiam się jak się z nimi porozumiewasz.
MJK: Są bardzo uduchowieni. Lubią trzymać ręce w górze, choć mają przestępczą przeszłość.
KC: Stykałeś się z tym wszystkim zanim zacząłeś ten wielki rozkop?
MJK: Tak, czasem. Przeprowadziłem się tu żeby móc zapomnieć o ciągle dzwoniącym telefonie.
KC: Widziałam jak grzebiesz w ziemi, rozgniatasz winogrona i pomyślałam, że jest mnóstwo przeciwieństw w twoim życiu. Jesteś artystą, muzykiem, jest wokół ciebie głośno, ludzie krzyczą a później trafiasz tu i jest tak spokojnie, to musi działać jak terapia.
MJK: Oczywiście. Naprawdę wierzę, że ciągle da się tworzyć sztukę. W tym mieście każdy cierpi gdy ma cokolwiek zrobić. Oczywiście, część twojego serca zawsze cierpi, ale uczysz się na swoich doświadczeniach, i doświadczeniach innych ludzi. Nie musisz już się miotać. Nie musisz umrzeć jak ćpun. Jest sposób by to wszystko wyrazić nie skazując się na potępienie.
KC: Oglądając film myślałam ? jak długo zajęło ci nauczenie się tego wszystkiego?
MJK: Ciągle się uczę, każdy rok jest inny, to jest chaos. Po dziesięciu latach może się okazać, że osiągnęliśmy nie to, co chcieliśmy i będziemy musieli wszystko poprawiać. To może deprymować.
KC: Czytałam o krajobrazie, pyle wulkanicznym. To miało użyźnić ziemię, czy co?
MJK: To pozwala uzyskać pewne właściwości, o których nie każdy może wiedzieć. Słońce świeci, pada deszcz albo nie, inaczej w każdym miejscu na świecie. Więc musisz dostroić się do tego miejsca, które wybrałeś. Jako artysta, tekściarz mogę pisać piosenki czekając aż wino powie mi co dalej.
KC: Jak długo to trwa?
MJK: To zależy od pory roku, ale są takie momenty, kiedy całe to szaleństwo się uspokaja i możesz usiąść i patrzeć co się dzieje. Zawsze jest trochę pracy a zbiory przypadają na jesień, wtedy jest czas by wziąć głęboki oddech i cieszyć się tym, co osiągnąłeś.
KC: Widziałam tam sporo zabawnych rzeczy. Kim są ci
dwaj goście w talk-show?
MJK: Mają własny program plotkarski.
KC: Aha. Nie oglądam zbyt dużo telewizji.
MJK: Jest bardzo zabawny, podobny do Mr Show.
KC: Fajnie było zobaczyć Boba Odenkirk, bo dawno temu występowaliście razem w Mr Show.
Chcę zapytać czy pamiętasz chwilę, kiedy spróbowałeś pierwszego dobrego wina?
MJK: Wtedy o tym nie wiedziałem, ale teraz mogę powiedzieć, że to zdarzyło się u kumpla w Bostonie, który pracował w sklepie z winem. Siedzieliśmy w lecie na dachu i piliśmy je do obiadów. Przynosił wina, patrzyliśmy w niebo i gadaliśmy, pijąc je. Wtedy nie wiedziałem, że są dobre, bo nie miałem żadnego punktu odniesienia. To było jakoś przed trasą z A Perfect Circle, gdy pracowałem w centrum dla zwierząt w Bostonie.
KC: Mój dziadek miał winnicę na południu Bostonu.
MJK: To ma sens. Nawet w tamtejszej restauracji mają własne wino. Jest obrzydliwe.
KC: Tak! Nawet nazywaliśmy je ?Siarkofruty?. Nie takie robisz.
Patrząc na ciebie myślę, że jesteś inspiracją, bo zbudowałeś swoje życie na ryzykownych przedsięwzięciach. Nic nie było w twoim życiu pewne i zrobiłeś wszystko, co ludzie zazwyczaj odradzają.
MJK: Taa, pewnie nie powinienem mieć trzech zespołów.
KC: Mhm, ludzie powinni trzymać się jednego.
Masz trzy i decydujesz się przeprowadzić na bezludną pustynię i zacząć całą aferę z winem. Wierzysz że inni mogą pójść za twoim przykładem?
MJK: Nie sądzę. Mam nadzieję, że to będzie inspiracją dla innych do tworzenia sztuki. Film jest o winie, ale tworzymy też muzykę. Ludzie powinni rozejrzeć się wokół siebie, odnaleźć więź z otoczeniem. Jeśli masz mały ogródek ? możesz uprawiać jedzenie dla siebie. Nie musisz się uzależniać od pestycydów i rzeczy o których pochodzeniu nic nie wiesz. To naprawdę proste, sporo roślin jest bardzo łatwych w uprawie. Gdy pokonasz tę barierę, zobaczysz, że możesz to robić samemu ? to naprawdę wyzwalające. I tak naprawdę, nie możesz patrzeć jak coś rośnie i nie być w to zaangażowanym. Naprawdę to polecam.
KC: Masz ogród i robisz to wszystko?
MJK: Tak, mamy spory ogródek i specjalny pokój, w którym próbujemy własnych potraw. W sezonie zbiorów mamy własne śliwki, brzoskwinie, morele.
KC: Nieźle.
MJK: Robimy z tego wszystkiego przetwory, ravioli, makarony.
KC: Więc lubisz też robić jedzenie.
MJK: Dla mnie tworzenie muzyki, wina i uprawianie roślin idzie razem.
KC: Słynny kiper, Jim Suckley, powiedział, że wino jest wehikułem czasu. Wydaje mi się to prawdą, bo wiele moich wspomnień jest związanych z winem. Przy jego okazji mówisz o swojej mamie i, dzięki temu, pokazujesz się ludziom z innej strony. Myślę, że dobrze jest im poznać cię z tej perspektywy.
MJK: Każdy może czegoś dokonać. Jeśli możesz i tego nie robisz ? to grzech. Nie jestem religijny ? uduchowiony owszem, ale nie religijny. Jednak, jeśli istnieje grzech ? to jest to właśnie grzech. Mieć możliwości i ich nie wykorzystywać. Zawsze, nawet gdy nie możemy już tego ulepszyć ? możemy zrobić więcej. To jest moje spojrzenie na życie ? rób co do ciebie należy.
KC: Wydajesz się zgodnie z tym żyć, dlatego jesteś kim jesteś. Pewnie jesteś bardziej usatysfakcjonowany życiem niż większość ludzi, więc cię podziwiają.
MJK: Trzeba się starać?
KC: Ale tam wszędzie jest mnóstwo cichych desperatów i dla nich jesteś ?tym gościem?.
KC: Nazwałeś swoje ulubione wino po mamie ? Judith. Chciałabym wiedzieć jaka jest do niego najlepsza przystawka.
MJK: Rzeczy z mojego ogrodu, bo jest on tuż koło winnicy. Wszystko zostaje w rodzinie.
KC: Chodzi mi o coś innego, czy np. coś słodkiego może uwydatnić smak.
MJK: Z tym byłbym ostrożny. Nie mam w ogrodzie nic specjalnie słodkiego. Może zasugerowałbym morele albo trochę koziego sera. Może jakieś papryczki (bełkot). I to jest ten gość z Toola? Bredzi o jakichś papryczkach?
KC: Sprawiasz, że robię się głodna
MJK: Coś jest nie tak z tym gościem. Totalnie mu odjebało.
KC: O to mi chodzi ? jeśli musisz być tym gościem, gwiazdą rocka, w opinii mnóstwa fanów, gościem, który wprowadza żółtodziobów w świat wina, to niech tak będzie. I jesteś nim. Widziałam to. Ludzie wokół mnie piją tylko piwo i wódkę. Niech trochę otworzą oczy.
MJK: O tym mówi Eric opisując film. Gdy się trochę otworzysz ? to pokazuje ci całkiem nowy świat. I część ciebie chce się zaangażować. Wystarczy tylko otworzyć drzwi. Jak dla mnie, dobrze pokazuje cały ten mechanizm film ?Sens życia?. Scena, gdzie dyskutują nad kapeluszami. Patrząc głębiej, to rozmowa o duszy, introspekcji, karmieniu siebie i rozwijaniu siebie. To ten sam mechanizm. Gdzieś tam jest całkiem inny świat, musisz tylko stać się świadomy i połączyć z?
KC: Wiem. Chodzi o to, że czasem trzeba kogoś takiego, jak ty, kto zapuka do ludzkich umysłów.
MJK: Tak jak z kapeluszami?
KC: Odbywają się w twojej winiarni degustacje?
MJK: Są trzy degustatornie otwarte na okrągło. Z tej miejscowości pochodzi John McCain.
KC: Auć.
MJK: To miły facet.
KC: To prawda, że to miasto spłonęło trzykrotnie?
MJK: Taaa.
KC: Naprawdę? I pomyślałeś sobie ?to jest to!??
MJK: To było miasteczko kopalniane. W środku miasta jest wielka dziura, w której zmieściłaby się katedra ? to efekt obsunięć ziemi. Tunele, zła sieć elektryczna. Wystrój jak sprzed lat. Rośliny, jeśli są, to suche na wiór, więc każda iskra stawia całe miasto w płomieniach. Ale teraz to już nie grozi.
KC: W okolicy są wielkie zbiorniki.
MJK: Tak, to system irygacyjny. Trzeba się chronić przed powodziami a czasem, podczas suszy, potrzeba wody.
KC: Myślałeś kiedyś ?co ja robię??
MJK: Nie. Tak naprawdę nie zdaję sobie sprawy z tego co robię. Może dlatego to robię. Niech wiedzą, nie będą mi zawracać głowy.
KC: Chciałabym dać ci spokój, ale ukrzyżują mnie, jeśli nie zapytam. Dzieje się coś w kwestii muzyki?
MJK: Że co?
KC: No wiesz, może z Pusciferem albo Toolem coś się dzieje?
MJK: Poczekaj, zerknę na komputer. Jak się literuje ?wikipedia??
KC: No weeeź.
MJK: Piszą, że Tool?
KC: Nie wierzę wikipedii.
MJK: ?ma wydać płytę w 2009. O cholera, za późno!
KC: A byłeś taki miły cały ten czas.
MJK: Było miło, i oto jestem znowu. Ale ze mnie chuj.
KC: Nieeee, tylko ciężko nam z tą niewiedzą.
MJK: To jest jak z winem ? potrwa tyle, ile potrwa.
KC: To już 60 miesięcy?
MJK: Jeśli przelewasz w coś swe emocje a później to pokazujesz, to jeśli wszystko polega na byciu w studio, trasach i znowu w studio, to jaką historię chcesz opowiedzieć? Żyj, rób co chcesz, przeżyj coś, a później o tym opowiedz. Dlaczego każdemu się tak spieszy? Dlatego wszyscy narzekają na firmy płytowe. Bo nie mają o czym mówić.
KC: Tęsknią za wami. To jedyny powód.
MJK: Wydaliśmy w 2009, rozdajemy autografy.
KC: Zaraz wejdę do swego wehikułu czasu i znajdę tę chwilę.
MJK: Też musiałem to przegapić.
KC: Jeszcze jedno pytanie. Astronauci obudzili się przy dźwiękach Paraboli parę dni temu.
MJK: Naprawdę?
KC: Nie słyszałeś? (?) Ale się porobiło! Musiałeś o tym słyszeć, obudzili się przy dźwiękach Paraboli na stacji kosmicznej.
MJK: Posłuchaj utworu ?disgustipated? od tyłu i zobacz co się stanie.
KC: Wiesz, dlatego nie da się ciebie nie lubić. Bo jak mądry, kreatywny byś nie był, czasem mały chłopiec Maynard ujawnia się i, lubimy to.
MJK: Czasem żart jest śmieszny, czasem nie.
KC: Z perspektywy dziewczyny ? zawsze.
Tak czy owak, gratulacje, naprawdę podobał mi się film. Był dobry z wielu różnych punktów widzenia i bardzo interesujący. Dużo się nauczyłam.
MJK: Dzięki.
KC: To duża rzecz. Ktoś kiedyś powiedział, że trzeba 60 miesięcy, żeby zrobić butelkę wina.
MJK: Tak, często nawet nie wiesz skąd dokąd idziesz. Nie możesz nawet porównać pierwszej butelki z drugą, bo to różnica dziewięciu lat. To wymaga poświęcenia czasu.
KC: Kocham wino i bardzo mi się podobał ten film. Do zobaczenia w 2009.
MJK: Pa.
Tłumaczył seb_135


Bardzo przyjemny wywiad. Maynard jest odjechany! Dzieki bardzo!
Już pierwsze słowa Maynarda w tym wywiadzie wywołały u mnie dużo śmiechu, on jest jedyny w swoim rodzaju