Czy najpierw mógłbyś przedstawić się tym, którzy mogą cie jeszcze nie znać?
Nazywam się Meats Mayer i jestem artysta animatorem. Robię to przez całe życie. Zaczynałem od malowania pistoletem lakierniczym, by później tworzyć projekty na koszulki . Następnie odkryłem cyfrową sztukę, kiedy tylko wyszedł pierwszy Photoshop. Pracowałem w CG Industry zajmując się naprawdę artystycznymi rzeczami; robiłem także ilustracje do magazynów i na opakowania.
Kiedy dokładnie zabrałeś się za tworzenie grafiki komputerowej i jakie były etapy twojej kariery z tym związane?
Miałem szczęście, bo zatrudniono mnie w firmie tworzącej gry komputerowe, która płaciła mi za nauke 3D. To był czas, gdy gry trójwymiarowe dopiero wchodziły na rynek (np. Virtua Fighter ) i firma musiała rozwinąć się, aby przetrwać. W tamtym czasie nauczenie się tego wszystkiego było o wiele trudniejsze niż teraz. Wszystko było skomplikowane, ale teraz dostrzegam pewne korzyści z tym związane. Zatem nie zmieniałbym nic gdybym mógł cofnąć czas, bo umożliwiło mi to, uzbroić się w artystyczną moc.
Czy twoje doświadczenia w przemyśle filmowym przyniosły jakieś korzyści? Co dokładnie tam robiłeś?
Przy filmach pracowałem zaledwie półtora roku, ale był to dla mnie niezwykły czas. Na początku nie wiedziałem nawet, co ja tam dokładnie mam robić. To było jak wrzucenie małego dziecka do wody, by nauczyło się pływać. No i nauczyłem się. Godziny pracy były szalone, więc o osobistym życiu mogłem zapomnieć, ale było naprawdę warto. Ich celem było wycisnięcie z jednej osoby jak najwięcej, co oznaczało, że musiałem zajmować się wszystkim od modelowania postaci do ustalania finalnej kompozycji włącznie.
Pracowałeś także przy reklamach i grach video. Czy widzisz w tym wszystkim jakiś wspólny mianownik? A może jest coś, czym chciałbys się zajmować?
Kiedy przychodzi co do czego, wszystkie techniki powtarzają się. Proces twórczy różni się w zależności od osoby dla której pracujesz. Reklamy mają zazwyczaj bardzo ciasne taerminy i zaczynasz się wypalać, jeśli pracujesz przy nich za długo. Chcą rezultatów i to szybko. Gry wideo natomiast, pochłaniają lata twojego życia. Są typami projektów, które mogą trwać wiecznie. Z wszystkimi tymi zajęciami łączą się wspaniałe rzeczy, więc nie chcę brzmieć negatywnie. Za każdym razem, kiedy spędzasz czas nad czymś co cię pasjonuje, i uda ci się to dokończyć, towarzyszy temu najlepsze uczucie na świecie.
Dodatkowo nauczasz i tworzysz kursy. Czy ważną rzeczą dla ciebie jest przekazywanie swojej wiedzy i doświadczeń?
W kontekście sztuki cyfrowej i trójwymiarowej, przekazywanie wiedzy jest czymś kluczowym. To kompletnie nowa forma sztuki, w dodatku zmieniająca się gwałtownie. Zawsze uważałem się za kogoś w rodzaju pioniera jeśli chodzi o 3D. Jestem bardzo podekscytowany tym tematem i mam zamiar wciągnąć w to tylu tradycyjnych artystów, ilu się tylko da. Przejście ze sztuki tradycyjnej w cyfrową, jest obecnie o wiele łatwiejsz niż chociażby 10 lat temu. Obcujemy z nią na każdym kroku.
Jak to się stało, że zacząłeś współpracę z Toolem?
Pewnego dnia otrzymałem e-mail od Adama Jonesa w którym zaproponował mi współpracę przy tworzeniu artworku na nadchodzący album. Oczywiście, zgodziłem się z miejsca, jako że jestem wielkim fanem Toola i miłośnikiem sztuki stereoskopowej (podobnie jak holografii i wszystkim co związane z 3D). Później wkładka do płyty otrzymała nagrodę Grammy, za najlepsze “opakowanie” roku.
Czy możesz nam opowiedzieć o twoim procesie twórczym przy płycie 10000 days i o animacjach koncertowych?
Postacie i obiekty były tworzone w mniejszym lub większym stopniu na komputerach korzystających z oprogramowania typu Maya czy Zbrush. Mogę je malować i nakładać na nie tekstury naśladujące obiekty z rzeczywistego świata jak metal, skóra czy cokolwiek co sobię wymarzę. W środek postaci wsadziłem coś w rodzaju szkieletu, za pomocą którego mogłem poruszać nimi i animować je. To jednak nic, prawdziwa magia pojawiła się dopiero po przekazaniu moich filmów Breckenridge Haggertiemu (osobie odpowiedzialnej za synchronizacje obrazu z muzyką na koncertach). Zawsze czuję się onieśmielony jego umiejętnościami i tym na jaki poziom potrafi wynieść moją sztukę.
Czy w związku z popularnością jaką zdobyłeś dzięki współpracy z Toolem, zmieniło się cos w twoim podejściu do pracy? Jesteś teraz inaczej postrzegany?
Dla mnie nie zmieniło się zbyt wiele. Z powodu obcowania z Toolem zyskałem nowych fanów, ale ogólnie jestem typem człowieka ukrytego w cieniu. Jestem rzadko rozpoznawany na ulicy itd. By być szczerym musze powiedzieć, że nie interesuje mnie ten rodzaj uwagi. Promuje siebie, ale zawsze w kontekście pracy i jej ciągłego progresu. Każdy rodzaj rozgłosu jest w tej robocie ważny, ale chcę skupić się na tym co robię i nie zmieniać zawodu.
Jaka jest twoja opinia o innych artystach z którymi ciągle wspólpracuje Tool? Znałeś ich wcześniej? Czy w jakiś sposób zmienili twoje podejście do sztuki?
Czlonkowie Tool, jak i inni artyści współpracujący z nimi, wywarli na mnie ogromne wrażenie. Z Cam De Leon i Chet Zarem poznałem się już przed rozpoczęciem współpracy z Tool. Są to dwaj artyści, których poczynania śledzę cały czas. Alex Grey to kolejny artysta który mnie od zawsze zachwyca. Praca znim przy trójwymiarowej wersji jednego z jego obrazów jest dowodem, że marzenia się spełniają. Byłem zaskoczony jak mili i skromni SA ci wszyscy ludzie. Dla mnie to oznacza to , że najlepsi artyści nie muszą być aroganccy i zarozumiali. To co tworzą, samo za nich przemawia.
Bardziej wydajesz się związany z Pusciferem. Jesteś kimś w rodzaju członka rodziny, bo zaangażowany w projekt jesteś od samego początku…
Maynardowi przedstawil mnie Adam Jones na jednej z prób Toola i od razu zacząłem z nim współpracę. Potrzebował artysty, który potrafiłby wizualizować jego wizje, a ja czułem głębokie powiązanie z całym konceptem Puscifera. Kocham niczym nieskrepowaną kreatywność i talenty jakie się z nią wiążą. Stworzyłem dla Maynarda trzy videoklipy, większość animacji na potrzeby występów i sfilmowałem całkiem sporo materiału bezpośrednio ze sceny podczas występów. Zastanawiam się nad złożeniem tego materiału i stworzeniem z tego jednego fantastycznego show. Jeżeli macie okazję wybrać się na występy Puscifera, to gorąco polecam. Zostawcie za sobą wszelkie oczekiwania, bo to bardzo różne od Tool. Bardziej niż jesteście sobie w stanie wyobrazić.
Na jaki technologiczny przełom czekasz? Co chciałbyś aby się wydarzyło?
Miałem szczęście pracować przy 3D już od samego początku. Kiedy zaczynałem, zrobienie czegos trwało bardzo, bardzo długo. Nie czekam na komputer, który rozwiązywałby coś za mnie. Świętym Gralem dla sztuki cyfrowej jest przetwarzanie grafiki w czasie rzeczywistym; wtedy kiedy nie musisz zostawiać włączonego komputera na calą noc bo coś renderuje. Robisz wszystko natychmiast bez potrzeby przerwy na kawę, zanim zobaczysz rezultaty.
Ostatnie pytanie. Czy jest jakiś konkretny projekt, który chcesz zmaterializować?
Chciałbym kiedyś zorganizować galerie z własnymi pracami. Otrzymałem już oferty od kilku galerii, ale jak na razie nie miałem czasy żeby skupić się nad moją własną twórczością. Myślę, że do tego potrzeba wolnego czasu. Z chęcią powrócę do tworzenia własnej sztuki i dam się jej ponieść bez żadnych ograniczeń.


